Koń i osioł

Ożenił wieśniak i furman konia z osłem,
co jak słychać z brzegu, jest mało radosne,
a zrobił ten krok z praktycznego względu,
łatwiej jest we dwóch dać siłę w zaprzęgu.
Lecz inaczej los chciał, koń orał za dwóch,
miękł w pęcinach, chudł w bokach,
a osioł był zdrów.
I chociaż wespół z koniem mógł się też wysilić,
zazwyczaj gadał: "Czas mi się posilić!"
Smutnie się kończy historyjka owa,
bo po koniu została się tylko podkowa.
Co z osłem...? Jest zdrów, ba, znając sprawę
ma w sejmie zwierząt, urząd objąć nawet!
Tutaj morał istotny idzie słowo w słowo:
dziś nie mięśnie są siłą, a kręcenie głową!